P.S Następny one shot planujemy jakoś na grudzień.
Część 2
Hinata
- C-co? D-dlaczego idiotą? – Kageyama znajdował się naprawdę
niebezpiecznie blisko. Naruszył strefę osobistą Hinaty, prawie się stykali
nosami. Jednak Shōyō nie miał
zamiaru się odsuwać. Bum-bum, bum-bum,
słychać było łomotanie jego małego serduszka. Jeszcze trochę i zaraz poczuje
usta Kageya na swoich.
Nagle w sali zapaliły się światła, ludzie zaczęli wstawać i kierować się w stronę wyjścia. Hinata w tym czasie odskoczył jak poparzony, wywalając niedojedzone nachosy na fotel przed sobą. Przełknął ślinę, szybko pobiegł na schody.
Nagle w sali zapaliły się światła, ludzie zaczęli wstawać i kierować się w stronę wyjścia. Hinata w tym czasie odskoczył jak poparzony, wywalając niedojedzone nachosy na fotel przed sobą. Przełknął ślinę, szybko pobiegł na schody.
- N-no chodź – zakrył twarz łapkami i wyszedł z sali. Co to miało być?! Spokojnie, uspokój się
Hinata, spokojnie... Wdech i wydech...
Kageyama
Kiedy się zapaliły światła, oczywiście, cały plan Tobio legł
w gruzach. No tak. Widzę, że tylko zawstydziłem tym Hinatę. Teraz pewnie już
mi nie pozwoli się do siebie zbliżyć. Kurde, no... Ja to mam szczęście, pff...
Może uda mi się mu wmówić, że robiłem to wszystko tylko
dla żartów?
Wstał w końcu i poszedł do wyjścia dopiero, jak wszyscy wyszli. Podszedł do Hinaty, ale go wyminął, nie patrząc mu w twarz.
- Więc jak tam film? Podobał Ci się? Był całkiem dobry – Nawet nie wiem co tam się działo...
Wstał w końcu i poszedł do wyjścia dopiero, jak wszyscy wyszli. Podszedł do Hinaty, ale go wyminął, nie patrząc mu w twarz.
- Więc jak tam film? Podobał Ci się? Był całkiem dobry – Nawet nie wiem co tam się działo...
Hinata
Przez cały czas malutki miał przed oczami obraz zbliżającego
się do niego czarnowłosego. Coraz bardziej intensywnie o tym myślał i czuł się
okropnie skrępowany. Dotknął swoich policzków, były strasznie gorące. Dlaczego, światła nie mogły zapalić się parę
minut później? Haha... Zaraz, o czym ja myślę? Jestem homo? Nie wiadomo... Nie,
nie jestem! Ale... ugh.
Usłyszał znajomy głos, bardzo znajomy. Podniósł główkę.
Usłyszał znajomy głos, bardzo znajomy. Podniósł główkę.
- A-ano... film był ś-świetny! – uśmiechnął się do niego
wesoło. Tak naprawdę to nawet nie wiem, o
co chodziło w tym filmie... Za bardzo się rozkojarzyłem. Udam, że nic się nie stało. Pewnie Kageyama
chciał mnie sprawdzić, głupi! By się tylko znęcał nade mną jak inni. Phi.
Wysocy ludzie, idźcie być wyżsi gdzie indziej! Hmpf. Napuszył policzki.
Kageyama
- No to super, jak Ci się podobał – chrząknął król i podrapał się lekko po
policzku.
- To gdzie teraz idziemy? Trochę nam w ogóle popcornu zostało... Nie wiem czy chcesz to dojeść, bo ja już nie mogę, czy może po prostu to wyrzucę... – Kagey spojrzał na niego i lekko się zaśmiał – Haha, ale jesteś cały w nachosach. Wyglądasz jakbyś się kąpał w sosie – przez chwilę Kageyama trochę się ponabijał, ale szybko spoważniał, bo przecież skapnął się, dlaczego właściwie Hinata tak się ubrudził. W końcu odskoczył od niego jak oparzony...
- Mhm... Jak chcesz iść już do domu to spoko. Ja też już pójdę. Spotkamy się jutro w szkole – trochę smutno na niego spojrzał.
- To gdzie teraz idziemy? Trochę nam w ogóle popcornu zostało... Nie wiem czy chcesz to dojeść, bo ja już nie mogę, czy może po prostu to wyrzucę... – Kagey spojrzał na niego i lekko się zaśmiał – Haha, ale jesteś cały w nachosach. Wyglądasz jakbyś się kąpał w sosie – przez chwilę Kageyama trochę się ponabijał, ale szybko spoważniał, bo przecież skapnął się, dlaczego właściwie Hinata tak się ubrudził. W końcu odskoczył od niego jak oparzony...
- Mhm... Jak chcesz iść już do domu to spoko. Ja też już pójdę. Spotkamy się jutro w szkole – trochę smutno na niego spojrzał.
Hinata
- Zjemy! Dlaczego, ma się marnować – uśmiechał się przez
chwilkę i szybko zbladł. – Nie śmiej się, czubku! To Tw... - Już chciał
powiedzieć, że to jego wina, ale zrezygnował. –Zapomnij. Ugh.. – spojrzał teraz
na brudne ubranie. – No, i muszę iść do domu się przebrać.. - zagryzł wargę,
spojrzał na niego. – Oo.. j-już idziesz? A-ale... u-uhmm… hmm… o! Kageyama!
Chodź ze mną do domku, proszę... Pomożesz mi z matematyką, okej? Mam jutro
sprawdzian, a nic nie ogarniam. Matma to zło – wydął policzki. Czemu to mówię? A
zresztą… Jeszcze chcę chwile z nim czas spędzić, tylko tyle. No, i skorzystam z
okazji nauki matmy! Nic po za tym, na co innego nie liczę.
Kageyama
- Matmy? – Kageyama chwilę się zastanowił. Haa, że co?
Mam iść do jego domu? W sumie dziwne po tym, czego omal mu nie zrobiłem w
kinie... No cóż. Dobrze, że odebrał to jednak jako żart.
- W porządku. W sumie czemu nie? Z matmy jestem dobry, więc może coś do tej twojej pustej łepetyny dotrze – dał mu pstryka w czoło – W takim razie prowadź, bo nie wiem gdzie mieszkasz.
Mam tylko nadzieję, że mi nie odbije u niego. Oby tylko u niego ktoś był. Wtedy byłoby zdecydowanie lepiej. Bo na serio... Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Wiem tylko, że chciałem go pocałować. Ale jakbym to zrobił... Pewnie by jeszcze mnie od jakiś zboczeńców wyzywał. Eh. Naprawdę muszę się ogarnąć.
- W porządku. W sumie czemu nie? Z matmy jestem dobry, więc może coś do tej twojej pustej łepetyny dotrze – dał mu pstryka w czoło – W takim razie prowadź, bo nie wiem gdzie mieszkasz.
Mam tylko nadzieję, że mi nie odbije u niego. Oby tylko u niego ktoś był. Wtedy byłoby zdecydowanie lepiej. Bo na serio... Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Wiem tylko, że chciałem go pocałować. Ale jakbym to zrobił... Pewnie by jeszcze mnie od jakiś zboczeńców wyzywał. Eh. Naprawdę muszę się ogarnąć.
Hinata
- Aaa, znów mnie
ratujesz, dziękuję! – uśmiechnął się do niego. Wyciągnął telefon z torby i odczytał
nadesłane wiadomości. – Ooo... rodzice pojechali z siostrą do babci... Czyli
mam chatę wolną! Super, nie będzie mi Natsu wchodziła do pokoju i darła się
„Onii-chan, pobawmy się!” – wyszczerzył się. Spojrzał na Tobio. – Hmm... Ano,
nie byłeś u mnie jeszcze nigdy. No, to patrz, już będziesz – zarumienił się
lekko, zajadał popcorn w drodze do domu.
W końcu po pół godzinie dotarli na miejsce. Hinaś otworzył drzwi.
W końcu po pół godzinie dotarli na miejsce. Hinaś otworzył drzwi.
- Zapraszam –
machnął ręką na zachętę. Czy ja aby na pewno dobrze robię? Z tą matmą... To
już w ogóle, przecież nie potrafię się skupić, kiedy mnie coś... a w tym
przypadku ktoś, rozprasza. Zagryzł dolną wargę.
Kageyama
- Haha, spoko. Kupisz mi soki i będziemy kwita – wyszczerzył
się wrednie. Kageya trochę ubodło to, że jednak będą sami…
No, ale okej. Przecież będziemy się tylko uczyć, co sprawi, że na pewno będę ospały. Wszedł do mieszkania, ściągnął bluzę wraz z butami, natomiast torbę walnął gdzieś na podłogę. Zaczął się rozglądać po domku Shōyō. Hmm... Całkiem ładne mieszkanko, a do tego takie duże.
Gdzieś dalej na framudze Kageyama zauważył podpisane kreski, w jakim wieku ile wzrostu miał Hinata. Było to na swój sposób... jakoś dziwnie urocze?
- Ok, więc prowadź do swej komnaty. Co mam Ci właściwie z tej matmy wytłumaczyć? Hm?
No, ale okej. Przecież będziemy się tylko uczyć, co sprawi, że na pewno będę ospały. Wszedł do mieszkania, ściągnął bluzę wraz z butami, natomiast torbę walnął gdzieś na podłogę. Zaczął się rozglądać po domku Shōyō. Hmm... Całkiem ładne mieszkanko, a do tego takie duże.
Gdzieś dalej na framudze Kageyama zauważył podpisane kreski, w jakim wieku ile wzrostu miał Hinata. Było to na swój sposób... jakoś dziwnie urocze?
- Ok, więc prowadź do swej komnaty. Co mam Ci właściwie z tej matmy wytłumaczyć? Hm?
Hinata
Rozciągnął się.
- Haa? A! Z matmy... Etto... Pierwiastki. No, chodź – szedł
po schodach, skręcił w lewo. Pokój Hinaty znajdował się naprzeciwko pokoju jego
siostry. Na drzwiach dziewczynki były poprzyklejane słodkie różowe naklejki,
tablica z napisem „Księżniczka” i inne tego typu pierdoły. Zaś na drzwiach rudego,
aż wstyd się przyznać, ale miał podobne naklejki. Tyle, że same tygrysy, jakieś
postaci z bajek.
- Ano... I przepraszam, ale nie posprzątałem… - otworzył drzwi. Syf miał niesamowity, podłogę zasypywały różne mangi, gry i opakowania po pizzy. – Ech... heh... – zarumienił się i w miarę szybko ogarnął bajzel. Chrząknął, ściągnął koszulkę i szukał w szafie czystej. –Chcesz coś do picia? Jedzenia? Co?
- Ano... I przepraszam, ale nie posprzątałem… - otworzył drzwi. Syf miał niesamowity, podłogę zasypywały różne mangi, gry i opakowania po pizzy. – Ech... heh... – zarumienił się i w miarę szybko ogarnął bajzel. Chrząknął, ściągnął koszulkę i szukał w szafie czystej. –Chcesz coś do picia? Jedzenia? Co?
Kageyama
- Pierwiastki są proste. Może szybko załapiesz. Może… -
zaśmiał się i tak rozglądał po mieszkaniu, a gdy spostrzegł drzwi Hinaty i jego
młodszej siostry, to aż mu się śmiać zachciało.
Rany... Jakie to dziecinne... czarnowłosy uśmiechnął się do siebie pod nosem i wszedł do tego pokoju. Usiadł sobie na łóżku, bo tak w sumie, to tylko na nim było czysto.
Rany, chłopie, jak ty możesz mieszkać w takim syfie? Nie mógłbym z tobą chyba dzielić pokoju.
- Możesz mi dać do picia wo... – zaciął się, gdy zobaczył to drobne, chude ciałko rudego. Jego skóra wyglądała tak bardzo delikatnie. Na pewno jest miękka w dotyku... Hah, znaczy... No, pfff... Skóra jak skóra.
- Zwykła woda mi wystarczy – znów powtórzył i gapił się gdzieś na jego szafki.
Rany... Jakie to dziecinne... czarnowłosy uśmiechnął się do siebie pod nosem i wszedł do tego pokoju. Usiadł sobie na łóżku, bo tak w sumie, to tylko na nim było czysto.
Rany, chłopie, jak ty możesz mieszkać w takim syfie? Nie mógłbym z tobą chyba dzielić pokoju.
- Możesz mi dać do picia wo... – zaciął się, gdy zobaczył to drobne, chude ciałko rudego. Jego skóra wyglądała tak bardzo delikatnie. Na pewno jest miękka w dotyku... Hah, znaczy... No, pfff... Skóra jak skóra.
- Zwykła woda mi wystarczy – znów powtórzył i gapił się gdzieś na jego szafki.
Hinata
Wyciągnął pierwszy
lepszy t-shirt i odwrócił się w jego stronę. Pewnie Kageyama zauważył jego
liczne siniaki na brzuchu. Założył koszulkę i wyszedł z pokoju. Po chwili
wrócił ze szklanką wody i podał mu ją.
- Proszę – odłożył
wodę na stół. Podszedł do biurka i szukał w szufladce książkę od matmy oraz
zeszyt. No serio, nie chce mi się uczyć... Tym bardziej nie skupię się i
pewnie będzie na mnie wrzeszczeć. Usiadł na podłodze przy stole. Ziewnął. –
Nie chce mi się, ale no. Nie umiem i no... Tutaj... – otworzył książkę i
wskazał mu paluszkiem na poszczególne przykłady. Rumienił się leciutko, kiedy
Kageyama się nachylił w stronę książki. Znów był blisko.
Kageyama
- Dobra...
Wytłumaczę Ci to trochę. Potem dam Ci parę przykładów, zgoda? – kiedy tak się
nachylał poczuł mocny zapach Hinaty, więc odsunął się od niego na bezpieczną odległość.
Potłumaczył mu coś przez jakieś 20 minut. Hinata oczywiście nie ogarniał.
- Ahh, skup się. Sam przecież chciałeś się pouczyć! – pacnął go lekko w łeb – Zrób te 5 przykładów, to dostaniesz nagrodę. Może to Cię zmotywuje – uśmiechnął się wrednie.
- Ahh, skup się. Sam przecież chciałeś się pouczyć! – pacnął go lekko w łeb – Zrób te 5 przykładów, to dostaniesz nagrodę. Może to Cię zmotywuje – uśmiechnął się wrednie.
Hinata
Kiedy mu tak
tłumaczył to Hinaś i tak go nie słuchał, jedynie przyglądał się Tobio. Czasem
dla efektu zerknął w książkę. Myślał o dzisiejszym zdarzeniu jakie miało
miejsce w kinie.
- A-ah... Uhm – skrzywił się. – Nagrodę? – nagle odżył. – Uu! Ale jaką? Powiedz, powiedz mi! – uśmiechnął się i zaciekawiony przysunął się do niego.
- A-ah... Uhm – skrzywił się. – Nagrodę? – nagle odżył. – Uu! Ale jaką? Powiedz, powiedz mi! – uśmiechnął się i zaciekawiony przysunął się do niego.
Kageyama
Dlaczego musisz być taki słodki Hinata? Dlaczego? Nie
mogę dłużej..
- Bardzo ciekawą nagrodę. Ale co jak Ci się nie spodoba? – przejechał mu palcem wzdłuż całej dłoni. Tym razem zrobił to specjalnie. Chyba nie wytrzymam i naprawdę to zrobię. Znienawidzisz mnie przez to, prawda? Wiem, że tak.
- Przepraszam, Hinata – złapał nagle dłonią jego twarzyczkę i zaczął go delikatnie całować. Kiedy po jakimś czasie poczuł, że Shōyō również zaczął odwzajemniać całusa, wtedy Kagey powoli wsunął mu język do ust i zaczął coraz to namiętniej go całować.
- Bardzo ciekawą nagrodę. Ale co jak Ci się nie spodoba? – przejechał mu palcem wzdłuż całej dłoni. Tym razem zrobił to specjalnie. Chyba nie wytrzymam i naprawdę to zrobię. Znienawidzisz mnie przez to, prawda? Wiem, że tak.
- Przepraszam, Hinata – złapał nagle dłonią jego twarzyczkę i zaczął go delikatnie całować. Kiedy po jakimś czasie poczuł, że Shōyō również zaczął odwzajemniać całusa, wtedy Kagey powoli wsunął mu język do ust i zaczął coraz to namiętniej go całować.
Hinata
Zarumienił się.
– Hm? Ale za co? –
w tej chwili zaczął odwzajemniać pocałunki Kageyamy. Przymknął oczy. Hinata nie
miał wprawy w takich sprawach. Starał się w miarę dobrze... się z nim cmokać. W
tej chwili o niczym innym nie myślał, jak o tym, że usta Kageyamy są takie
ciepłe, takie miękkie. Kocham je. Z czasem się rozluźnił i bardziej angażował w namiętność.
Kageyama
Czarnowłosy coraz namiętniej go całował, bawił się jego
podniebieniem na różne sposoby. Hinata tak śmiesznie niedoświadczenie całował,
ale to Kageya jeszcze bardziej nakręcało.
Taki słodki... Chcę więcej... Więcej!
Popchnął rudego na podłogę, bardziej się nad nim nachylając. Jedną dłoń pozwolił sobie wsadzić pod jego koszulkę, miziając go delikatnie po nim, drugą ręką natomiast złapał jego dłonie i uniósł je do góry, nad głowę rudego. Tobio coraz mniej się kontrolował, przez co zaczął ocierać się swoim ciałem o jego.
Taki słodki... Chcę więcej... Więcej!
Popchnął rudego na podłogę, bardziej się nad nim nachylając. Jedną dłoń pozwolił sobie wsadzić pod jego koszulkę, miziając go delikatnie po nim, drugą ręką natomiast złapał jego dłonie i uniósł je do góry, nad głowę rudego. Tobio coraz mniej się kontrolował, przez co zaczął ocierać się swoim ciałem o jego.
Hinata
Zdziwiony trochę zaistniałą sytuacją, młody Shōyō,
cichutko wydał z siebie dźwięk przypominający „Kya”. Sam nie wiedział, co to
miało znaczyć, tym bardziej się zaczerwienił. Coś czuł, że Kageyama traci
kontrolę i jeszcze posuną się za daleko. Odchylił się od jego warg.
– K-Kageyama... N-nie, n-nie... – Chciałbym, ale lepiej nie. Zapewne się tylko mną bawi.
Kageyama
Kiedy mniejszy się odchylił, wtedy rozgrywający przywarł do
jego szyi, muskając ją delikatnie. Z czasem zaczął pogłębiać te całusy, ssał i
robił malinki. Nie słuchał nawet próśb Hinaty. Totalnie zatracił się już w tym,
co robi... Bo skoro zaczął, to czemu ma przerywać?
Już za późno na odwrót... Ponieważ i tak mi nie wybaczysz...
Zjechał teraz twarzą do jego brzucha, zaczął go lizać wzdłuż, aż w końcu doszedł do jego spodenek które szybko mu ściągnął, następnie złapał zębami za jego niebieskie bokserki i zaczął również je mu zsuwać.
Chce jeszcze więcej...
Wreszcie zsunął już do końca bokserki, odchylił się od niego i złapał swoją dłonią dość mocno za jego fiutka, znów przywarł do delikatnej szyi Hinaty. Jego skóra jest taka delikatna... Mógłbym ją ciągle całować...
Już za późno na odwrót... Ponieważ i tak mi nie wybaczysz...
Zjechał teraz twarzą do jego brzucha, zaczął go lizać wzdłuż, aż w końcu doszedł do jego spodenek które szybko mu ściągnął, następnie złapał zębami za jego niebieskie bokserki i zaczął również je mu zsuwać.
Chce jeszcze więcej...
Wreszcie zsunął już do końca bokserki, odchylił się od niego i złapał swoją dłonią dość mocno za jego fiutka, znów przywarł do delikatnej szyi Hinaty. Jego skóra jest taka delikatna... Mógłbym ją ciągle całować...
Hinata
Podobały mu się całusy na szyjce. Zamruczał mu do uszka.
Lecz Kageyama naprawdę posuwał się za daleko. Hinata nie chciał.
– N-nie... C-co ty robisz, Kageyama? – przyglądał mu się, Tobio przypominał głodną bestię. Przestraszył się trochę. Serce mu łomotało z denerwowania i strachu. - N-nie, z-zostaw, proszę, Kageyama! – ale to było na nic, bielizna Hinasia leżała przy stole, został jej tak szybko pozbawiony. Syknął na dotyk na przyrodzeniu. Do oczu szybko napłynęły mu łzy. Nie chcę, nie chcę. A może chcę, nie wiem. Ale on się mną bawi, zaraz mnie zgwałci. Muszę się wyrwać... A-ale... N-nie chcę.
– N-nie... C-co ty robisz, Kageyama? – przyglądał mu się, Tobio przypominał głodną bestię. Przestraszył się trochę. Serce mu łomotało z denerwowania i strachu. - N-nie, z-zostaw, proszę, Kageyama! – ale to było na nic, bielizna Hinasia leżała przy stole, został jej tak szybko pozbawiony. Syknął na dotyk na przyrodzeniu. Do oczu szybko napłynęły mu łzy. Nie chcę, nie chcę. A może chcę, nie wiem. Ale on się mną bawi, zaraz mnie zgwałci. Muszę się wyrwać... A-ale... N-nie chcę.
Kageyama
Mruczenie Hinaty jest takie piękne. Aww...
Tobio ciągle dotykał każde możliwe miejsce na ciele Hinaty. Słyszał te krzyki. Źle się czuł z tym co robi... ale wciąż nie przestawał.
Dlaczego mu to robię? Przecież widzę, że nie chce.
Znów przywarł do jego ust, nie chciał dłużej wysłuchiwać jego błagania. Chciał go czymś zająć, by się rozluźnił. Coraz szybciej poruszał dłonią w górę i w dół sprawiając rudemu jak najwięcej przyjemności. Ale to wciąż było za mało. Puścił w końcu jego słaby punkt i zaczął wkładać mu palce w tyłek. Nie trwało to długo, po prostu chciał go trochę przygotować..
Kageyama odchylił się na krótko od niego i zaczął odpinać swoje spodnie.
- Przepraszam! Nie mogę przestać... – zsunął trochę swoje bokserki tak, że idealnie wyjął z niego swoje prącie. Znów przywarł do jego ust i wbił się nagle prosto w Hinatę, powoli go posuwając...
Tobio ciągle dotykał każde możliwe miejsce na ciele Hinaty. Słyszał te krzyki. Źle się czuł z tym co robi... ale wciąż nie przestawał.
Dlaczego mu to robię? Przecież widzę, że nie chce.
Znów przywarł do jego ust, nie chciał dłużej wysłuchiwać jego błagania. Chciał go czymś zająć, by się rozluźnił. Coraz szybciej poruszał dłonią w górę i w dół sprawiając rudemu jak najwięcej przyjemności. Ale to wciąż było za mało. Puścił w końcu jego słaby punkt i zaczął wkładać mu palce w tyłek. Nie trwało to długo, po prostu chciał go trochę przygotować..
Kageyama odchylił się na krótko od niego i zaczął odpinać swoje spodnie.
- Przepraszam! Nie mogę przestać... – zsunął trochę swoje bokserki tak, że idealnie wyjął z niego swoje prącie. Znów przywarł do jego ust i wbił się nagle prosto w Hinatę, powoli go posuwając...
Hinata
Na każdy dotyk Kageyamy, Hinatę przechodziły liczne dreszcze
z podniecenia. Co chwila powtarzał się, jak bardzo tego nie chce, aby przestał,
ale to na nic. Tobio całkowicie się zatracił. Hinata czuł się tak bardzo
bezradny, próbował się wyrwać, ale kolega go podtrzymywał, nie dał mu uciec.
Kiedy on zajmował się jego penisem, Hinaś cichutko jęczał. - P-przestań, n-no!
Błagam, a-ah! – łzy mu spływały po policzkach. Lecz nic nie było gorsze od
wepchnięcia męskości Kageya w tyłek Shō. Odwrócił
główkę tak, że Kagey nie był w stanie go teraz całować. Wydarł się.
- Ała! Wy-wyciągnij to... c-co ty robisz... n-nie... n-nie chcę, nie chcę, Kage-Kageyam-ma! Ała… boli... boli – czuł, że niżej go coś rozrywa od wewnątrz. Nie wytrzymam, umrę, umrę. Czy to koniec, Boże? Spojrzał teraz na niego taki zapłakany biedny obiekt gwałtu. Jęczał i krzyczał na zmianę. Po jakimś czasie Hinata czuł się lepiej. Już go tak nie bolało, nawet zaczął czerpać przyjemność z ich kochania się.
- Ała! Wy-wyciągnij to... c-co ty robisz... n-nie... n-nie chcę, nie chcę, Kage-Kageyam-ma! Ała… boli... boli – czuł, że niżej go coś rozrywa od wewnątrz. Nie wytrzymam, umrę, umrę. Czy to koniec, Boże? Spojrzał teraz na niego taki zapłakany biedny obiekt gwałtu. Jęczał i krzyczał na zmianę. Po jakimś czasie Hinata czuł się lepiej. Już go tak nie bolało, nawet zaczął czerpać przyjemność z ich kochania się.
Kageyama
Znienawidzisz mnie. Jestem taki beznadziejny. Hinata, nie
płacz, proszę...
Kageyama coraz szybciej się w nim poruszał, ciągle chciał całować Hinatę w usta, ale on się na chama wyrywał, więc przerzucił się na szyję. Później podwinął mu koszulkę i zaczął ssać namiętnie jego sutki. Za to poruszał się w nim coraz szybciej i szybciej.
Matko... jak Kageyamę to wszystko podniecało. Pierwszy raz był tak blisko z Hinatą. Pierwszy raz odbywał z nim stosunek.
Z Tobą jest tak cudownie... Kocham Cię... Kurwa, tak bardzo Cię kocham. Mimo tego, że tak cholernie Cię ranię. Wiem, że nie jestem dobrym chłopakiem. Powinieneś to robić z kimś, kogo kochasz, a nie ze mną.
- Hinata... – lizał mu teraz uszko, które delikatnie podgryzał. Wciąż się poruszał w Hinacie. Jego jęki w końcu było słychać z nutą przyjemności. Więc nareszcie nie tylko Tobio ma z tego satysfakcję.
Kageyama coraz szybciej się w nim poruszał, ciągle chciał całować Hinatę w usta, ale on się na chama wyrywał, więc przerzucił się na szyję. Później podwinął mu koszulkę i zaczął ssać namiętnie jego sutki. Za to poruszał się w nim coraz szybciej i szybciej.
Matko... jak Kageyamę to wszystko podniecało. Pierwszy raz był tak blisko z Hinatą. Pierwszy raz odbywał z nim stosunek.
Z Tobą jest tak cudownie... Kocham Cię... Kurwa, tak bardzo Cię kocham. Mimo tego, że tak cholernie Cię ranię. Wiem, że nie jestem dobrym chłopakiem. Powinieneś to robić z kimś, kogo kochasz, a nie ze mną.
- Hinata... – lizał mu teraz uszko, które delikatnie podgryzał. Wciąż się poruszał w Hinacie. Jego jęki w końcu było słychać z nutą przyjemności. Więc nareszcie nie tylko Tobio ma z tego satysfakcję.
Hinata
Wplótł palce w jego fryzurkę, gładził go po włosach. Głupi, tylko się mną bawisz. To przykre,
mnie jest przykro. Zabawiasz się w najlepsze. Szkoda, że nie robisz tego... z
miłości? Tak. Naprawdę mi smutno. Mimo przeciwnych myśli, malutkiemu
Hinacie podobało się. Jak już z kimś, to
tylko z Kageyamą. Mimo to w dalszym
ciągu ten idiota mnie rani. Za wykorzystywanie. Niech mnie nie przeprasza,
bałwan jeden. Pewnie jak skończy, to
mnie wyśmieje i sobie pójdzie. Objął go za szyję i cicho wydawał z siebie
jęki, specjalnie stękał mu do ucha. Niech
słyszy! Może się opamięta! Ale niech wie, że…
- To wspaniałe uczucie... – uśmiechnął się lekko. Hinata coś
czuł, że zaraz dojdzie.
Kageyama
Król znów wpił się w delikatne usteczka Hinaty. Całował go
tak, jakby znowu pierwszy raz go dotykał. Hinata był taki delikatny, to widać
na pierwszy rzut oka. Jego ciało reagowało tak wspaniale na każdy dotyk.
Nigdy go jeszcze takiego nie widziałem...
Podniecenie wciąż rosło, a jęki rudziutkiego tylko jeszcze bardziej dodawały oliwy do ognia.
Ah, taki zjawiskowy wijący się z rozkoszy Hinata. Chciałbym go widzieć takiego już zawsze. Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek posunę się do takiej bliskości z nim.
Nagle Tobio zaczął coraz mocniej pchać i poruszać biodrami. Był taki dziki i zachłanny, że tego aż nie dało się opisać. W końcu po jakimś czasie trafił prawdopodobnie w czuły punkt mniejszego ponieważ po całym pokoju rozniósł się głośny i przyjemny jęk jego mniejszego kolegi.
Nigdy go jeszcze takiego nie widziałem...
Podniecenie wciąż rosło, a jęki rudziutkiego tylko jeszcze bardziej dodawały oliwy do ognia.
Ah, taki zjawiskowy wijący się z rozkoszy Hinata. Chciałbym go widzieć takiego już zawsze. Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek posunę się do takiej bliskości z nim.
Nagle Tobio zaczął coraz mocniej pchać i poruszać biodrami. Był taki dziki i zachłanny, że tego aż nie dało się opisać. W końcu po jakimś czasie trafił prawdopodobnie w czuły punkt mniejszego ponieważ po całym pokoju rozniósł się głośny i przyjemny jęk jego mniejszego kolegi.
Hinata
Shō doznał orgazmu szybciej niż
Tobio. Wił się z przyjemności. – N-niesamowite... K-Kageyama – rumienił się.
Spoglądał na niego. Hinaś nie zdawał sobie sprawy, jak słodko teraz wygląda.
Taki mały zarumieniony, zapłakany, obśliniony malec. Czarnowłosy nie
przestawał. Hinata zbyt pozwolił odpłynąć swoim myślom. Pożądanie było
silniejsze od niego. Jeszcze trochę i coś czuł, że Kagey się w nim spuści. Jeszcze chwilę, dam dojść Kageyamie... A
potem pewnie... mnie, heh... wyśmieje?
Kageyama
Spojrzał wyjątkowo Hinacie w twarz i zaczął przyglądać mu
się tak, jakby dopiero co go poznał. Oglądał dokładnie każdy skrawek jego buzi.
Nigdy jej jeszcze takiej nie widział. Zapewne Kageyama jest w ogóle pierwszą
osobą, przed którą Hinata tak się obnażył. - Jesteś przepiękny... – Tobio
pocałował go w czoło po czym trochę się odchylił. Przez jakiś czas jeszcze się
w nim poruszał, aż w końcu sam doszedł i spuścił się, będąc w nim. Wtedy też
powoli wyszedł z Hinaty i można było zauważyć, jak pełno białej cieczy zaczęło
się wylewać. Ponownie pocałował się namiętnie z Shō tym razem po
raz ostatni i położył się obok niego na podłodze, cały zdyszany.
Hinata
Zarumienił się na ten komplement.
- N-nie... – zagryzł wargi. Sperma Kageyamy w tyłku Hinaty
sprawiła, że mały jęknął z przyjemności, jak najgłośniej potrafił. O matko, cudowne uczucie! W tej chwili przyglądał się Kageyamie i zaczął
płakać. Zdrowo łkał.
- Ja-jak mogłeś... M-mi to zrobić... Ty naprawdę jesteś... Bakayama...! – przetarł oczy. - Bawisz się mną... Głupi, głupi! Prawdziwy kretyn! – rozbeczał się.
- Ja-jak mogłeś... M-mi to zrobić... Ty naprawdę jesteś... Bakayama...! – przetarł oczy. - Bawisz się mną... Głupi, głupi! Prawdziwy kretyn! – rozbeczał się.
Kageyama
- Co? Hinata, to nie tak... – spojrzał automatycznie na
rudego i od razu tego pożałował. Kageyamę aż ukuło w sercu, kiedy widział go w
takim stanie.
Popłakał się... To wszystko moja wina? Ja mu to zrobiłem?
Czarnowłosy szybko odwrócił wzrok, bo robiło mu się naprawdę coraz gorzej na duszy. Miał ochotę przytulić Hinatę, ale przecież nie miał takiego prawa. Właściwie to w ogóle nie miał prawa go dotykać wbrew jego woli.
- Przepraszam... Nie chciałem Cię zranić – tylko na tyle było stać rozgrywającego. Naprawdę nie umiał powiedzieć nic więcej.
Nie powiem mu, dlaczego to zrobiłem. Bo wyjdę tylko na tym gorzej. On i tak mnie już nienawidzi. Znowu.
Nie naprawię już tego. Przecież ja go po prostu zgwałciłem...
Popłakał się... To wszystko moja wina? Ja mu to zrobiłem?
Czarnowłosy szybko odwrócił wzrok, bo robiło mu się naprawdę coraz gorzej na duszy. Miał ochotę przytulić Hinatę, ale przecież nie miał takiego prawa. Właściwie to w ogóle nie miał prawa go dotykać wbrew jego woli.
- Przepraszam... Nie chciałem Cię zranić – tylko na tyle było stać rozgrywającego. Naprawdę nie umiał powiedzieć nic więcej.
Nie powiem mu, dlaczego to zrobiłem. Bo wyjdę tylko na tym gorzej. On i tak mnie już nienawidzi. Znowu.
Nie naprawię już tego. Przecież ja go po prostu zgwałciłem...
Hinata
- Jak to, nie tak? Nie rozumiem... – chlipał. – Zr-zrobiłeś
to po prostu dla zabawy! Ty również się nade mną znęcasz, jak inni. Bo co? B-bo
jestem mały? I nie umiem się bronić? Fajnie tak doprowadzić... kogoś do płaczu?
– już nawet nie miał siły mówić. Ała, jak
boli.
-To boli... Tyłek... Bioderka... Moje serce… Boli mnie to. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak mnie skrzywdziłeś... – nie potrafił powstrzymać łez.
- Mam motylki w brzuchu przez Ciebie! Od jakiegoś czasu... Zdałem sobie sprawę, ż-że.. m-mi się... podobasz, idioto. N-nie wiem, chyba to zauważyłeś i wykorzystałeś... – mówił coraz ciszej. – No dalej, śmiej się.
-To boli... Tyłek... Bioderka... Moje serce… Boli mnie to. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak mnie skrzywdziłeś... – nie potrafił powstrzymać łez.
- Mam motylki w brzuchu przez Ciebie! Od jakiegoś czasu... Zdałem sobie sprawę, ż-że.. m-mi się... podobasz, idioto. N-nie wiem, chyba to zauważyłeś i wykorzystałeś... – mówił coraz ciszej. – No dalej, śmiej się.
Kageyama
- Dobra! Na początku może Cię nie lubiłem! Ale teraz jest
inaczej! – Kageyama podniósł głos, kiedy to mówił. Naprawdę nie chciał gadać o
swoich uczuciach. To było zbyt żenujące.
- Co? Jakie motylki? O czym ty mówisz? – właściwie go strasznie wbiło w ziemię, kiedy usłyszał to wyznanie Hinaty.
Cooo? Zaraz. Czy ja dobrze słyszę? Podobam Ci się? Hinata co ty…
Nie powinieneś mówić mi takich rzeczy, szczególnie po tym co Ci zrobiłem.,. Hinata... Ty idioto. Jesteś zbyt dobry. Nie powinienem się już więcej do Ciebie zbliżać.
Kageyama wstał gwałtownie i zaczął szybko zapinać swoje spodnie, nie spoglądał już nawet rudemu w twarz.
- Idę już do domu. Do zobaczenia na treningu – Kagey wybiegł z pokoju i szybko zszedł na dół po schodach. Ubrał buty wraz z bluzą i wybiegł z domu z torbą na ramieniu. Biegł tak jakieś 15 minut, aby się wyładować. Dopiero jak się uspokoił zaczął iść wolniejszym tempem.
- Co? Jakie motylki? O czym ty mówisz? – właściwie go strasznie wbiło w ziemię, kiedy usłyszał to wyznanie Hinaty.
Cooo? Zaraz. Czy ja dobrze słyszę? Podobam Ci się? Hinata co ty…
Nie powinieneś mówić mi takich rzeczy, szczególnie po tym co Ci zrobiłem.,. Hinata... Ty idioto. Jesteś zbyt dobry. Nie powinienem się już więcej do Ciebie zbliżać.
Kageyama wstał gwałtownie i zaczął szybko zapinać swoje spodnie, nie spoglądał już nawet rudemu w twarz.
- Idę już do domu. Do zobaczenia na treningu – Kagey wybiegł z pokoju i szybko zszedł na dół po schodach. Ubrał buty wraz z bluzą i wybiegł z domu z torbą na ramieniu. Biegł tak jakieś 15 minut, aby się wyładować. Dopiero jak się uspokoił zaczął iść wolniejszym tempem.
Hinata
Również na niego nie patrzył, nie miał ochoty. Bał się nawet
jego wzroku, słów... Nie zdziwił się na to, jak zareagował Kageyama na jego
małe wyznanie. Nawet się z nim nie pożegnał, wstał i ubrał bokserki.
- Ała.. jak boli – rzucił się na łóżko i rozbeczał w
poduszkę. – Kageyama, ty kompletny kretynie.
* * *
Nazajutrz Hinatę czekał trudny test z matematyki. To czego
go kolega wczoraj nauczył... Nic, kompletnie nic mu nie dało. Ba, w końcu nie
słuchał. Nareszcie zadzwonił wyczekiwany dzwonek ogłaszający koniec lekcji.
Pobiegł na halę i przywitał się ze wszystkimi. Jedynie unikał kontaktu z
Kageyem. Przebrał się i zaczął się rozgrzewać.
Kageyama
Kiedy Tobio rozglądał się za Hinatą, było tak jak
przypuszczał. Będzie go unikać.
Może to i dobrze, że się oddalimy od siebie. Tylko nie mam pojęcia, jak po tym wszystkim mam z nim rozmawiać. Czemu musiałem zakochać się akurat w nim? Serio, jestem aż takim idiotą? Idiotą do tego stopnia, że zraniłem kogoś na kim mi prawdopodobnie zależało? Heeeh...
Kageyama nie mógł się zbytnio skupić na swoich wystawach i ciągle się mylił, co było zdecydowanie nie w jego stylu. Reszta chłopaków z drużyny od razu to zauważyła.
- Ej, Kageyama! Zmęczony jakiś jesteś? Może lepiej idź odpocząć. Ja cię na razie zastąpię – krzyknął do niego zza pleców Suga-senpai. Król tylko kiwnął posłusznie głową i wyszedł w ciszy na zewnątrz, by trochę odsapnąć.
Aż tak bardzo widać po mnie, jak bardzo jestem rozkojarzony? Jeśli tak dalej będzie, to odbije się to na całej drużynie... Nie mogę przecież na to pozwolić. Ale nawet Hinata nie chce odbierać już moich piłek...
Może to i dobrze, że się oddalimy od siebie. Tylko nie mam pojęcia, jak po tym wszystkim mam z nim rozmawiać. Czemu musiałem zakochać się akurat w nim? Serio, jestem aż takim idiotą? Idiotą do tego stopnia, że zraniłem kogoś na kim mi prawdopodobnie zależało? Heeeh...
Kageyama nie mógł się zbytnio skupić na swoich wystawach i ciągle się mylił, co było zdecydowanie nie w jego stylu. Reszta chłopaków z drużyny od razu to zauważyła.
- Ej, Kageyama! Zmęczony jakiś jesteś? Może lepiej idź odpocząć. Ja cię na razie zastąpię – krzyknął do niego zza pleców Suga-senpai. Król tylko kiwnął posłusznie głową i wyszedł w ciszy na zewnątrz, by trochę odsapnąć.
Aż tak bardzo widać po mnie, jak bardzo jestem rozkojarzony? Jeśli tak dalej będzie, to odbije się to na całej drużynie... Nie mogę przecież na to pozwolić. Ale nawet Hinata nie chce odbierać już moich piłek...
Hinata
Starał się, aby nie
było widać po nim nic, że niby wszystko gra. Nie chciał martwić drużyny.
Poszedł się przewietrzyć. Usiadł na najbliższej ławce, pijąc duszkiem wodę. Nic
mu nie dawało spokoju, był strasznie podirytowany zaistniałą sytuacją. Bolało
go serce. Tak strasznie został potraktowany.
- Aaa! Hinata, ogarnij się! To było do przewidzenia, że taki debil nie odwzajemni twoich uczuć! – krzyknął sam do siebie, spoliczkował się, a nawet oblał wodą.
- Aaa! Hinata, ogarnij się! To było do przewidzenia, że taki debil nie odwzajemni twoich uczuć! – krzyknął sam do siebie, spoliczkował się, a nawet oblał wodą.
Kageyama
Czarnowłosy spostrzegł, a raczej usłyszał, jak Hinata się
wydziera.
Hm... Nie zauważył mnie nawet. Więc może powinienem mu jednak wszystko wyjaśnić? Nie mogę tchórzyć całe życie. W końcu jestem Kageyama Tobio! Najlepszy z najlepszych, pfff.
Podszedł do Hinaty i bez słowa usiadł obok niego na ławce. Nie patrzył się w jego twarz, bo czuł, że nawet tego nie może robić.
- Słuchaj. Chcę to wszystko wyjaśnić. Wiem, że moje przeprosiny możesz mieć gdzieś. Właściwie to nie liczę na wybaczenie od Ciebie. Ale i tak chce Cię przeprosić, więc bardzo Cię przepraszam. Naprawdę żałuje tego, co zrobiłem... I chcę tylko żebyś wiedział, że nie traktowałem tego wszystkiego jak zabawy. Nie wiem do końca, co wtedy mną kierowało, że nie mogłem przestać... Możliwe, że to wszystko przez to, co do Ciebie czuję...
Tym razem Kageyama odważył się spojrzeć mu w oczy.
- Kocham Cię, Hinata. Naprawdę Cię kocham i przepraszam – szybko spuścił głowę.
Hm... Nie zauważył mnie nawet. Więc może powinienem mu jednak wszystko wyjaśnić? Nie mogę tchórzyć całe życie. W końcu jestem Kageyama Tobio! Najlepszy z najlepszych, pfff.
Podszedł do Hinaty i bez słowa usiadł obok niego na ławce. Nie patrzył się w jego twarz, bo czuł, że nawet tego nie może robić.
- Słuchaj. Chcę to wszystko wyjaśnić. Wiem, że moje przeprosiny możesz mieć gdzieś. Właściwie to nie liczę na wybaczenie od Ciebie. Ale i tak chce Cię przeprosić, więc bardzo Cię przepraszam. Naprawdę żałuje tego, co zrobiłem... I chcę tylko żebyś wiedział, że nie traktowałem tego wszystkiego jak zabawy. Nie wiem do końca, co wtedy mną kierowało, że nie mogłem przestać... Możliwe, że to wszystko przez to, co do Ciebie czuję...
Tym razem Kageyama odważył się spojrzeć mu w oczy.
- Kocham Cię, Hinata. Naprawdę Cię kocham i przepraszam – szybko spuścił głowę.
Hinata
Zamyślony nie zauważył, że ktoś obok niego usiadł. Dopiero,
kiedy usłyszał znajomy głos, podskoczył na ławce. Ałć, mój tyłek... Odsunął się na sam koniec siedzenia. Przełknął
ślinę, jednak słuchał uważnie, co ma do powiedzenia ten głupek. Coś do mnie czuje? Ale co? Chyba nienawiść,
haha... Spojrzał na niego. W tym samym momencie Tobio również na niego
patrzył.
- Ha? C-co? K-Kochasz? - Hinacie błyskawicznie serce zabiło szybciej. Zaczerwienił się, również spuścił głowę.
- Uhm... N-naprawdę? Czy tylko tak mówisz... – zagryzł wargę, łzy spływały mu po czerwonych policzkach.
- Ha? C-co? K-Kochasz? - Hinacie błyskawicznie serce zabiło szybciej. Zaczerwienił się, również spuścił głowę.
- Uhm... N-naprawdę? Czy tylko tak mówisz... – zagryzł wargę, łzy spływały mu po czerwonych policzkach.
Kageyama
- Naprawdę Cię kocham... – tym razem znowu spojrzał na
Hinatę i się momentalnie wystraszył jego reakcji. Jakie to żenujące.
Nienawidzę powtarzać takich rzeczy na głos! W dodatku... Znów robię tym
przykrość Hinacie?
- Ahh.. Dlaczego płaczesz?! Znowu zrobiłem coś nie tak? Eh. Hinata... – złapał go za jego drobną dłoń. Była taka zimna i drobniutka, więc Kageyama ucałował ją delikatnie. Wyglądało to tak, jakby całował księżniczkę.
- Ahh.. Dlaczego płaczesz?! Znowu zrobiłem coś nie tak? Eh. Hinata... – złapał go za jego drobną dłoń. Była taka zimna i drobniutka, więc Kageyama ucałował ją delikatnie. Wyglądało to tak, jakby całował księżniczkę.
Hinata
Nie mógł w to uwierzyć. Wstrząśnięty zachowaniem Kageyamy
uśmiechnął się i przetarł łzy.
- Płaczę, bo się cieszę... Nikt mi jeszcze tego nie wyznał... Myślałem, że mnie nienawidzisz. I że się mną bawisz. A jednak się myliłem... – odetchnął z ulgą. Dalej trzymał dłoń Kageyamy i uścisnął ją. Odwrócił głowę z zawstydzenia. Nie mógł opanować kącików ust, które same chciały się uśmiechać.
- Płaczę, bo się cieszę... Nikt mi jeszcze tego nie wyznał... Myślałem, że mnie nienawidzisz. I że się mną bawisz. A jednak się myliłem... – odetchnął z ulgą. Dalej trzymał dłoń Kageyamy i uścisnął ją. Odwrócił głowę z zawstydzenia. Nie mógł opanować kącików ust, które same chciały się uśmiechać.
Kageyama
Hinata, jesteś jak anioł. Widzę, jak bardzo mnie
zmieniasz. Czy tak właśnie działa miłość?
- Nie bawię się Tobą... ponieważ mi na Tobie zależy, głupku – Kageyama czuł się trochę zażenowany tą całą sytuacją i tymi całymi wyznaniami. To naprawdę nie w jego stylu.
- Wybaczysz mi kiedyś to, co Ci zrobiłem? – znów na niego spoglądał, nawet jeśli mniejszy wciąż był odwrócony.
- Nie bawię się Tobą... ponieważ mi na Tobie zależy, głupku – Kageyama czuł się trochę zażenowany tą całą sytuacją i tymi całymi wyznaniami. To naprawdę nie w jego stylu.
- Wybaczysz mi kiedyś to, co Ci zrobiłem? – znów na niego spoglądał, nawet jeśli mniejszy wciąż był odwrócony.
Hinata
Czuł się teraz tak okropnie szczęśliwy. Cały ten smutek i
ból poszedł w zapomnienie.
- Wybaczę – uśmiechnął się do niego. - Ale i tak jesteś
Baka-yama To-bio. – zabawnie przekształcał jego nazwisko. Chciał jakoś
rozluźnić napiętą atmosferę.
Kageyama
- Pff... Sam jesteś baka – uśmiechnął się do Hinatka. Objął jego twarzyczkę i przybliżył ją bardzo blisko, Kagey przymknął oczy i zaczął składać na jego ustach bardzo namiętny pocałunek z nutą delikatności. Wciąż był taki niedoświadczony w całowaniu, ten słodki głupek. Mimo tego... Całowanie sprawiało jak największą przyjemność im obu.
Mój delikatny malec...
- Pff... Sam jesteś baka – uśmiechnął się do Hinatka. Objął jego twarzyczkę i przybliżył ją bardzo blisko, Kagey przymknął oczy i zaczął składać na jego ustach bardzo namiętny pocałunek z nutą delikatności. Wciąż był taki niedoświadczony w całowaniu, ten słodki głupek. Mimo tego... Całowanie sprawiało jak największą przyjemność im obu.
Mój delikatny malec...
KONIEC :)
Owh owh, w końcu! <333 Powinnam Wam obu nakopać za ten czas czekania! Mega słodki tekst <333
OdpowiedzUsuńNa przyszłość, strasznie w oczy mnie gryzie Wasz wielokropek. Nadużywacie go w dialogach i myślach. Ogólnie stylistycznie bardzo ładnie :3
Czekam na więcej! <33
Dobry gwałt, nie jest zły xD
OdpowiedzUsuńPost przesłodziutki *^* Taki mały, bezradny Hinatek :> Bardzo, bardzo mi się podobało :3 Aż normalnie nie wiem, co napisać xD Naprawdę miło mi się sprawdzało ^^ I jeszcze raz przepraszam za moje spóźnienia xD
Życzę wam duuużo weny i dalszego zapału do pisania! <3
Pozdrawiam, Lisa :>
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOHHHHHH <33333333 ŚLICZNIE, ŚLICZNIE <3333
OdpowiedzUsuńPięknie, chociaż jak dla mnie końcówka zbyt przesłodzona... I brakuje mi drugiego seksu... Ale jest po prostu zbyt wymagająca :D I jeszcze mi się wydaje, że Hinata za łatwo zmienił nastawienie, albo po prostu za szybko czytałam i jakoś mi się zlało... Co jest bardziej prawdopodobne... xd JAK JA KOCHAM HINATĘ UKESIA <3 Jeden z moich ulubionych shippów :3 Nie no, po prostu piknie <3 I jeszcze muszę pochwalić betę, że się spisała na medal - czytało się płynnie i żaden błąd nie bił po oczach. (albo autorka na taki dar, też można xd)
Cóż, chyba tyle mam do powiedzenia, bo zbędne ochy i achy sobie oszczędzę... Weny, więcej takich i lecę czytać resztę z tego bloga, bo pięknie się zapowiada ^3^
Jesus. Genialne *O*. Jak znajdę czas do bardziej rozbuduję komentarz XD
OdpowiedzUsuńMam chwilkę, ale zdążę xD
UsuńW ogóle to sioflskn <3 Kagehina to moje otp także nie mogło mi się to nie podobać. Suodkie >u<
Czekam aż napiszecie coś z Hinatą jako seme. Jezu Kagej jak uke. Chcę to, bardzo XD I w ogóle to mi się podobało i było ciekawe i takie tam~
Czekam na więcej~~~
Pozdrawiam~`
kancelaria prawa kanonicznego rzeszow
OdpowiedzUsuń